ZUS chce sprawdzać nauczycieli


Czy Ministerstwo Edukacji i Nauki co kwartał będzie przekazywało do ZUS szczegółowe informacje dotyczące pedagogów przebywających m.in. na zwolnieniach lekarskich, urlopach zdrowotnych oraz macierzyńskich? Takie zapisy zawiera procedowana obecnie ustawa.
Chodzi m.in. o stopnie awansu, staż pracy.Dane dotyczące nauczycieli znajdujące się w Systemie Informacji Oświatowej trafią do ZUS, gdzie będą analizowane. Niewykluczone, że skala absencji wykorzystana będzie jako argument w dyskusji o rezygnacji z części przywilejów dla tej grupy zawodowej

ZUS ma analizować przyczyny nieobecności nauczycieli w pracy, a także monitorować przyczyny, skalę oraz cykliczność ich nieobecności. Dane te z bazy Systemu Informacji Oświatowej ma przekazywać do ZUS szef resortu edukacji. Takie upoważnienie znalazło się w projekcie nowelizacji prawa oświatowego. Zdaniem ekspertów pozwoli to lepiej zbadać skalę absencji wśród nauczycieli. Jednak oświatowe związki zawodowe nie widzą uzasadnienia dla gromadzenia tak szczegółowych informacji o nauczycielach.

Resort edukacji pracuje obecnie nad dwoma dużymi projektami dotyczącymi szkół i nauczycieli. Pierwszy ma wprowadzić m.in. zmiany w Karcie nauczyciela, np. podwyższyć pensum (a wraz z nim wynagrodzenia), drugi zwiększa uprawnienia kuratorów oświaty. To w tym projekcie znalazł się omawiany przepis.

Dyrektorzy placówek oświatowych nie ukrywają, że nieobecność nauczyciela, który w trakcie roku szkolnego przebywa na chorobowym lub korzysta z opieki nad dzieckiem, to duży kłopot organizacyjny. Mówią, że im starszy nauczyciel i im wyższy ma stopień awansu zawodowego, tym zwolnienia lekarskie są częstsze.

Zdaniem ekspertów badania i analizy mogłyby pokazać, jak często nauczyciele chodzą na chorobowe. Przy wprowadzaniu kompleksowych zmian w Karcie nauczyciela resort chce też wprowadzić zasadę, że w tzw. placówkach feryjnych (czyli szkołach) każdemu nauczycielowi przysługuje w ciągu roku szkolnego 50 dni roboczych urlopu wypoczynkowego. Obecnie wymiar wolnego, z przerwami świątecznymi, wynosi ponad 60 dni. Wiele z nich to tzw. okres wolny od zajęć dydaktycznych, ale nauczyciele co do zasady mają obowiązek przychodzenia do pracy. Po zmianach w tym czasie będą mogli skorzystać z urlopu.

Niepokój naszych związkowców budzi  to, że organ rentowy miałby dostęp do danych dotyczących urlopów dla poratowania zdrowia nauczycieli z podziałem na stopnie awansu zawodowego. Uważają to za bezzasadne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *