Podwyżka czy obniżka?


Czy znaczna podwyżka płacy minimalnej pomoże pracownikom? Niekoniecznie. Okazuje się, że części pracodawców zwyczajnie na to nie stać. Zamiast dawać wymuszone przez rząd wyższe pensje, niektóre firmy będą skracać czas pracy.
Wzrost minimalnego wynagrodzenia o 350 zł oznacza dla nich podwyżkę kosztów zatrudnienia takiej osoby o przeszło 420 zł miesięcznie. W skali roku oznacza to koszty wyższe o 5 tys. zł. Gdy takich pracowników jest 20, przedsiębiorca będzie musiał znaleźć dodatkowe 100 tys. zł na podwyżki. Dlatego część pracodawców planuje ominąć obowiązek wypłaty podwyżki, przygotowując się do skrócenia czasu pracy osób pobierających najniższą płacę.
Minimalne wynagrodzenie otrzymuje ponad 1,5 mln Polaków. Jeśli teraz zarabiają 2250 zł miesięcznie, po przejściu na 3/4 etatu od początku przyszłego roku, czyli już po podwyżce, będą otrzymywali zgodnie z przepisami mniej, bo tylko 1950 zł brutto. I co najważniejsze: jest to sposób całkowicie legalny.
Państwowa Inspekcja Pracy podkreśla, że każdy pracodawca ma prawo organizować pracę w swoim zakładzie w sposób, który uzna za właściwy, pod warunkiem że nie narusza to obowiązujących przepisów prawa pracy. Chodzi m.in. o to, że zmiana wymiaru czasu pracy wymaga określonego w kodeksie pracy trybu i może się odbyć np. na mocy porozumienia stron albo za tzw. wypowiedzeniem zmieniającym warunki pracy i płacy. Choć PIP nie planuje na razie nadzwyczajnych kontroli, zapowiada, że mogą się one pojawić w razie wykrycia nieprawidłowości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

10 − 7 =